piątek, 3 czerwca 2016

Refleksja urodzinowa

Niedługo obchodzę swoje 27 urodziny i naszła mnie taka okropnie dolinująca refleksja, że nie zrobiłam nic sensownego w swoim życiu. Mam pracę, za którą jakoś specjalnie nie przepadam. Perspektyw na zmiany za bardzo nie mam, bo nie mam pomysłu na siebie. Nie wiem co chciałabym robić. Aktualnie jedne co sprawia mi przyjemność to spacery z moim jedenastoletnim psem i jeżdżenie na rowerze.

Dobija mnie codzienność. Każdy dzień wygląda tak samo. Budzik dzwoni o 5:10. Wstaje jakieś 10 minut później, bo nie mam siły podnieść się z łóżka.
Idę się umyć, ubrać, robię delikatny makijaż żeby przykryć pewne niedoskonałości i zmęczenie. Wychodzę z psem na prawie godzinny spacer. Wracam. Sprzątam trochę w domu. Robię kanapki do pracy dla Niego. Budzę go o 6:30. Jedziemy razem rowerami do pracy. Od 8 do 16 staram się udawać, że wszystko u mnie ok, że jestem szczęśliwa i zadowolona ze swojego życia. Chwilę przed 16 wychodzę i jadę do domu. Wychodzę z psem na popołudniowy spacer. Takie 15 minut. Gotuje obiad. Zjem. Pozmywam. Poczytam trochę artykułów w sieci, zrobię pranie. Czasem pogram w coś, przeczytam jakąś książkę.
O 18 daje kolacje psu i koło 19 wychodzimy na wieczorny długi spacer. Chodzimy do pobliskiego parku, ale mój pies nie jest zbyt towarzyski (jak ja z resztą), więc unikamy innych ludzi i psów. Każde takie spotkanie kończy się szczekaniem i pokazywaniem zębów (przez mojego psa, nie przeze mnie). Jak wrócimy, to idę po prysznic, zakładam pidżamę. Trochę jeszcze ogarnę w domu i około 22 kładę się spać, by następnego dnia zacząć dokładnie ten sam schemat...
Przytłacza mnie to, serio. Ale nie wiem jak to zmienić.

W tych codziennych sprawach towarzyszy mi ON, bo od niedawna mieszkamy razem.
Niby jest fajnie, ale jednak czegoś brakuje...

Powinnam docenić to co mam, cieszyć się z małych rzeczy, z drobiazgów.
Z tego, że mam gdzie mieszkać, że mam pracę i cieszę się dobrym zdrowiem, że mam Kogoś kto mnie kocha i chce ze mną być na dobre i na złe...
Powinnam, ale nie potrafię :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz